Krótka opowieść obrazkowo-tekstowa o zespole, w który wkładam całe serce i duszę, bo czasem mnie tak najdzie na przemyślenia i sobie pomyślę „a czemu nie”, najwyżej usunę.
1. Na koncerty Przesilenia powinnam zapraszać stomatologa, bez problemu sprawdziłby stan mojego uzębienia.
📸 Wszystkie fotografie autorstwa
@kroczakagnieszka 💖 Bardzo dziękuję! 🙏🏻🥹
2. Wykonując poszczególne utwory opowiadam przeróżne historie przeróżnych postaci, często tragicznych i nieszczęśliwych, ale czasem (lecz rzadziej) też szczęśliwych i zakochanych. Często odgrywam przy tym jakąś rolę, wywołując tym samym w swoim ciele przeróżne emocje…
3. Przenoszę na siebie ich smutki, radości, bóle. Czasem umieram, czasem wychodzę z przymusu za mąż, czasem kocham kogoś bardzo mocno, a czasem jestem wstrętnym, morderczym demonem.
Chcę jak najbardziej autentycznie przekazać każdy tekst i tak się jakoś dzieje…
4. Ale lubię to robić - lubię czuć to, co czuli ci, dla których te utwory były rzeczywistością lub czymś, w co wierzyli. Natomiast moje ciało płaci za to ogromną cenę, co odczuwam dogłębnie dzień po koncercie.
JAKBYM PRZEBIEGŁA MARATON I DOPRAWIŁA TO DWUGODZINNYM TRENINGIEM SIŁOWYM.
A ja naprawdę nie lubię biegać.
5. W trakcie śpiewania przesileniowych piosenek często też się wzruszam (w zasadzie to prawie zawsze), co nie jest szczególnie praktyczne, bo ciężko się śpiewa z zaciśniętym gardłem. Ale jak się nie wzruszyć kiedy jej było tak źle, albo kiedy czuła taki ból, że wolała umrzeć, albo kiedy oni się tak kochali i to takie piękne?
6. Być może „wszyscy wokaliści zawsze tak mają”, ale dla mnie to całkiem niesamowite uczucie, bo dotychczas żaden repertuar mnie tak nie poruszał, a raczej w każdą śpiewaną piosenkę staram się „wczuć”.
No fajne to jest uczucie odnaleźć taką swoją przestrzeń w muzyce.
Teraz to już mam ochotę wszystko usunąć, bo jakoś mocno górnolotnie to wszystko mi tu brzmi, a ja taka górnolotna nie jestem, więc muszę szybko dodać i już nigdy więcej tego nie czytać, żeby się nie zniechęcić.
Na zdjęciu to ja o godzinie 00:41 zaraz po powrocie do domu po koncercie. Chyba całkiem zadowolona.
POZDRO ŚWIRY