Instagram story viewer> @boziki_> Posts
684
followers
1001
following
Osobise wirtualne dzienniki z podróży małych i dużych
#storytellingtravel
#storytellingtraveldiaries
POSTS STORIES REELS TAGGED
DZIENNIK Z PODRÓŻY - DEČIN

Odgrzewamyyy kotletyyy. Czyli seria zanim ruszyliśmy w zaplanowaną podróż do Francji i Włoch. 

Czechy nie były planowanym kierunkiem podróży i to tak długiej. Niestety uszkodzone kolano po festiwalu na chwilę przed wyprawą mocno zweryfikowało plany i trzeba było znaleźć alternatywne rozwiązanie. Dzięki temu trafiliśmy do Dečina. Ktoś by powiedział, że nuda, że nic tu nie ma, a nam bardzo się podobało. 

Dečin był naszym punktem wypadowym w pobliskie okolice, ale i fajnym miastem do zwiedzania. Które zawsze kończyliśmy w małym przypadkowo odkrytym Pivovarze Sever 🙈 nawet gdy był zamknięty, poszliśmy sprawdzić czy aby na pewno 😄 piwo, które tam serwowali to mistrzostwo świata. Smakowało obłędnie, i to każde. Gdybyśmy pisali przewodniki podróżnicze, to to miejsce byłoby punktem obowiązkowym do odwiedzenia 😁 

Wiecie co nas "zadziwia"? To, że miasta w Czechach mogą być puste na ulicach, ale restauracje czy puby tętnią życiem. Niemal w każdym lokalu ludzi było jak mrówek i to niezależnie od pory dnia i wielkości miejscowości. I tak było też tutaj. Obiady obiadami, ale tu lokale są pełne ludzi nawet w porze śniadaniowej. 
Było jedno miejsce, które bardzo chciałam zobaczyć. @kytkypodkominem wyświetlały mi się na IG wiele razy. Czy dotarliśmy? Owszem, ale niestety było tego dnia zamknięte 😞 Szkoda wielka, ale przynajmniej mamy pretekst by ponownie odwiedzić Dečin :) 

#dziennikzpodróży#decin#pivovarsever#decinsko#czechy taken in Decin, Czech Republic by @boziki_
2
3 months ago
Download
DZIENNIK Z PODRÓŻY - PREDAZZO 

Kto mnie zna ten wie, że jadąc w Dolomity nie mogło na osi czasu zabraknąć przystanku w Predazzo. Jako psychofanka skoków narciarskich nie mogłam pominąć tego istotnego dla mnie punktu na podróżniczej mapie (jako dziecko z zapartym tchem oglądałam zmagania na skoczniach marząc, że kiedys odwiedzę Predazzo i Val di Fiemme). Przypadkiem udało nam się dorwać (nawet za rozsądną cenę) maleńki pokoik na poddaszu, co prawda bez internetów, ale za to wyposażony w mikroskopijną łazienkę (z pralką!) i aneksem kuchennym. Niczego więcej nie potrzebowaliśmy. Jest kibello to da się żyć 😃 internet nie był nam potrzebny, nie było czasu na głupoty 🤪 

W momencie gdy pogoda postanowiła pokaprysić wybraliśmy się "na miasto". Oczywiście w czasie sjesty 🤣 ale jakoś szczególnie nam to nie przeszkadzało. Słuchajcie... mieścina... no "pipidówa" ale tak fajna, że nawet ciężko to opisać. Nie wiem ile godzin spacerowaliśmy, błądziliśmy w uliczkach z rozsypującymi się kamienicami przeplatanymi z tymi w dobrym stanie, wymalowanymi pięknymi freskami. Deszcz w ogóle nam nie przeszkadzał. Jako osoba lubiąca chłód byłam wręcz zadowolona (choć niekoniecznie z deszczu, bo skrócił nam wakajki 🫤). 

Wiecie co było tu najfajniejsze? Wbudowane w mury domów teatrzyki, ręcznie wyrzeźbione w drewnie figurki, które po włączeniu pstryczka rozświetlały się i ruszały. Tylko muzyki brakowało haha. Ale prawdę mówiac ona grała w głowie od samego patrzenia na te urocze kukiełki, które swoją drogą bardzo nas rozczuliły. Jeśli ktoś nas obserwował w tym czasie z daleka musiał mieć niezły ubaw 🙈 chyba, że nasze uśmiechy i reakcje też wywoływały rozczulenie, to inna para kaloszy :) 

Mieliśmy tu jeden, dosyć istotny problem... wczesnego wstawania 🙈 w pokoju panowała ewidentnie bardzo dobra fengszuja (aż za dobra) i przywiązywała nas do łóżka każąc spać "do oporu". Nigdzie się tak nie wyspaliśmy jak tam 🤣 stąd też nasze zaplanowane trasy spacerowe były raczej krótkodystansowe 🙈 (nie wliczamy tu dojazdów). 

#dziennikzpodróży#wlochy#predazzo#valdifiemme#skokinarciarski taken in Predazzo, Val Di Fiemme, Trentino by @boziki_
0
3 months ago
Download
DZIENNIK Z PODRÓŻY - VAL VENEGIA 

Przez całą naszą podróż od Niemiec przez Francję aż po Włochy pogoda dopisywała, często aż za bardzo. Niestety tego dnia zaczęła kaprysić, a prognozy na kolejne dni nie wyglądały optymistycznie. Tyle lat marzeń o górskich spacerach ... no cóż... Ale źle nie było, bo udało nam się wbić w okienko pogodowe. Niestety chmury nie pozwoliły zobaczyć prawdziwego majestatu Val Venegii, choć i tak to co zarejestrowały oczy było piękne. Sądzę, że to znak i będziemy musieli tam wrócić. 

Na szlaku byliśmy kompletnie sami. Minęliśmy się może z 3 osobami... nie wiemy czy to efekt pogody, sezonu czy może małej popularności tego miejsca. Pod względem oblężenia nie mogliśmy narzekać 🙃 

Schronisko Malga Venegiota widziałam wielokrotnie w internecie i bardzo chciałam je zobaczyć na żywo. Wygląda pięknie, niczym pierniczkowy domek, taki prosto z bajek. Na miejscu jednak bajecznie nie było. Nie zdobyliśmy pieczątki, bo akurat trafiliśmy na porządki po sezonie, i to konkretne. Jakież było nasze zdziwienie gdy zobaczyliśmy (i poczuliśmy) sposób opróżniania zbiorników bezodpływowych... trafiliśmy prosto pod fontannę 💩 z beczkowozów 🤣 trochę jak miejska kurtyna wodna tylko mało przyjemna 🤣 nie nagrałam nic i nie zrobiłam żadnego zdjęcia. Skutecznie tym procederem odcięto możliwość pokonywania dalszej trasy, no chyba, że ktoś lubi życie na krawędzi 🤣 my się nie odważyliśmy i uciekaliśmy na bezpieczną odległość ile sił w nogach by mgiełka 💩 nie zdążyła osiąść na ubraniach i włosach... poza tym pogoda z minuty na minutę robiła się groźniejsza więc chcąc nie chcąc trzeba było zwijać żagle. 

#dziennikzpodróży#wlochy#Malgavenegiota#valvenegia taken in Val Venegia by @boziki_
4
4 months ago
Download
DZIENNIK Z PODRÓŻY - PASSO ROLLE 

Niby człowiek wie, że bedzie pieknie, ale, że aż tak? Nasza druga wyprawa. Dojazd całkiem spoko, trochę serpentyn 360°, troche pod gorę z nachyleniem chyba z 50°... no jakoś daliśmy radę... Skoda też 💪 parking na szczęście też łatwo dostępny, z dużą ilością wolnego miejsca i do tego łaskawy dla portfela, bo za friko 🙃 

Przewodnik od @wanderfulwolves, który nabyliśmy przed wyprawą mówił nam, że szlak jest łatwy... noooo... małe sprostowanie: nie był 🤣 (dla nas) umordowaliśmy się jak dzikie osły, ale nigdy też nie wędrowaliśmy na takich wysokościach, więc zwalamy to ogólnie na warunki wysokościowo-pogodowe (ABSOLUTNIE brak kondycji nie maczał tu palców). A pogoda? Dopisywała, momentami aż za bardzo. Słońce ewidentnie próbowało nas unicestwić. Dobrze, że wiatrzysko było i ratowało sytuację (aczkolwiek wspinania nie ułatwiało). 

Widoki? Obłędne 😍 z jednej strony strzeliste szczyty, kapryśna Cimone della Pala, dziesiątki serpentyn... z drugiej strony widok na falujące łąki niczym połoniny w Bieszczadach... Po mękach wspinaczkowych znaleźliśmy sobie miejsce gdzie byliśmy kompletnie sami i rozkoszowaliśmy się tym nierealnym widokiem delektujac się herbatą i wciągając ravioli cacio e peppe, które smakowało obłędnie 🤤 to był luksus który ciężko opisać słowami. 

No cóż mam tu napisać sensownego poza tym, że było przepięknie? Może tyle, żeby przed podróżą w te rejony zakupić przewodnik po Dolomitach od @wanderfulwolves
bo jest fantastyczny i wart każdej złotówki. A ludzie, którzy go tworzą chętnie rozmawiają, dzielą się swoimi przeżyciami, doświadczeniami i doradzają najlepiej jak tylko można. Dzięki nim ta podróż była łatwiejsza i W KOŃCU doszła do skutku 🙂 

#dziennikzpodróży#wlochy#paledisanmartino#passorolle#baitasegantini taken in Passo Rolle by @boziki_
2
4 months ago
Download
DZIENNIK Z PODRÓŻY - LAGO CAREZZA 

Nie wiem czy ktokolwiek przypuszczał, że przemieścimy się w tym kierunku... już milion lat temu obiecałam sobie, że jeśli trafimy kiedykolwiek do Włoch to punktem obowiązkowym będzie wizyta w Dolomitach.
Jako człowiek kochający góry nie mogło ich tu zabraknąć... Zrobiliśmy tyle kilometrów... żal byłoby nie zahaczyć... 

Lago Carezza było naszą pierwszą atrakcją w tym rejonie jak tylko zameldowaliśmy się w pokoju. Od noclegu kilkanaście kilometrów, ale czas przejazdu... no cóż... bez komentarza 🤪 Samo miejsce niepozorne, jeziorko malutkie, tuż przy drodze. Nie idzie przeoczyć... zwłaszcza, że przewija się tam miliony ludzi... dosłownie... ale spoko, parkingi są ogromne i pomieszczą każdą możliwą ilość za wcale nie taką drobną opłatą 🙈 

Miejscówka bajeczna. Fajnie, że trafiliśmy tu o zachodzie słońca i mogliśmy podziwiać zmieniajacy się nierealnie piękny kolor wody. Czegoś takiego jeszcze nie widzieliśmy. Zieleń i turkus aż raził po oczach. Pomimo tłoku była kulturka, każdy mógł swobodnie cyknąć instagramową fotę czy nakręcić filmik. Ale, że ludzie nas męczą i denerwują postanowiliśmy obejść jeziorko. Wystarczyło zrobić przysłowiowy krok w bok i było się zupełnie samemu... mało kto przemieszczał się dalej... ale dla nas to dobrze, skorzystaliśmy na tym tylko 🤣 

Długo nie delektowaliśmy się widokami. Tu też prześladowały nas krwiopijcze bestie, które szybko pogoniły nas na parking 🙈 ale nie ma tego złego. Mogliśmy spokojnie przygotować się na kolejną widokową atrakcję zanim pogoda na dobre się zepsuła 😶 

#dziennikzpodróży#wlochy#lagocarezza#lagocarezzadolomiti#karerseeitaly taken in Lago Di Carezza Dolomiti by @boziki_
2
4 months ago
Download
DZIENNIK Z PODRÓŻY - LAGO DI GARDA 

Po makabrycznej Genui wybraliśmy się dalej, w nieco spokojniejsze miejsce... Palec na mapie wylosował nam... Gardę. Trasa nad jezioro nie była jakoś spektakularnie długa, ale niestety zajęła nam chyba milion godzin 🙈 

Czy zgubiliśmy się szukając noclegu? Troszkę 🤣 ale tylko dlatego, że było już ciemno, a duża ilość rowerzystów bez oświetlenia i odblasków (!) wymagała ogromnego skupienia 🙈 Relais des Roches było naszą oazą spokoju po perypetiach w wielkim mieście przez kilka poprzednich dni. Przytulny, cichy, spokojny i urokliwie położony pensjonat w maleńkiej miejscowości Soná. Położony wśród winnic, od ktorego nad Gardę dzielił nas przysłowiowy rzut beretem. To tu mogliśmy skosztować swojskiego winka i najpyszniejszej na świecie konfitury morelowej 🤤 

Nad Gardą byliśmy raz i do tego niezwykle krótko. Odwiedziliśmy Peschiera del Garda gdzie (zanim upał nas pokonał) zdążyliśmy pójść na bardzo krótki spacer, zjeść pyszne makarony i wypić zabójczą kawę 🤣 nie mieliśmy sił na więcej... wróciliśmy więc do pensjonatu gdzie skupiliśmy się na ładowaniu baterii przed kolejnym etapem podrózy... 

#dziennikzpodróży#wlochy#lagodigarda#peschieradelgarda#italy taken in Lago di Garda, Italiy by @boziki_
2
4 months ago
Download
DZIENNIK Z PODRÓŻY - MONUMENTAL CEMETERY OF STAGLIENO, GENUA 

Jeśli ktokolwiek po poprzednim wpisie zastanawia się po jaki czort jechaliśmy do tej Genui... to tu znajdziecie odpowiedź 🙃 

Tak, jechaliśmy tu TYLKO na TEN cmentarz... 

Założyliśmy sobie, że całą sobotę poświęcimy na jego zwiedzanie, ale niestety rzeczywistość z jaką przyszło nam się zmierzyć na wjeździe do miasta błyskawicznie zweryfikowała i pokrzyżowała nasze plany 🙄 i tak, aby uniknąć dodatkowego stresu, wypadku czy zarżnięcia auta wybraliśmy się tu dopiero opuszczając Genuę. Ale z drugiej strony nie wiem czy dalibyśmy radę spędzić tu cały dzień w okrutnym upale i milionami głodnych komarów... 

Sam cmentarz? Przepiękny i przeogromny! Zajmuje powierzchnię dobrych 30 ha. W życiu byśmy tego nie przeszli w 1 dzień. Nie wiem czy tydzień byłby wystarczający. Po dziś dzień nie wiem co napisać po tej wizycie... ewidentnie to jedno z najpiękniejszych miejsc w jakich byliśmy. Wyprawa tu była prawdziwym szaleństwem. Czy pomimo rozczarowania Genuą żałujemy decyzji o przyjeździe tu? Absolutnie! Choć z perspektywy czasu żałuję jednego - tego, że nie przyłożyliśmy się bardziej do zaplanowania trasy i noclegu, by być bliżej, by spędzić tu więcej godzin (choć nie wiem czy by się dało 🤣). 

Jedno jest pewnie, nie zapomnimy nigdy tej wyprawy i wizyty tu. Bywa, że czasem łapię się na myślach, że chciałabym tam wrócić (na cmentarz), bo wiem, że nie wykorzystałam fotograficznie potencjału tego miejsca, ale myśl o poruszaniu się po Genui skutecznie mnie paraliżuje i zniechęca 🤣 a na końcu karuzeli mozecie zobaczyć prawdziwy powód przybycia tutaj 😃 bo każdy ma marzenia, które warto spełniać 🙃 

#dziennikzpodróży#cimiteromonumentaledistaglieno#cimiterodistaglieno#staglieno#genoa taken in Cimitero Monumentale di Staglieno by @boziki_
4
5 months ago
Download
DZIENNIK Z PODRÓŻY - GENUA 

No cóż... opuszczając Susę mieliśmy listę "to do" z kilkoma istotnymi punktami do zrealizowania wśród których było:
- nie zginąć
- nie spowodować żadnej kraksy
- nie usmażyć się żywcem
- nie zarżnąć auta
- po prostu PRZEŻYĆ 

...i szło nam całkiem dobrze, do momentu aż wjechaliśmy do miasta... powiem tak... poruszanie się po Włoszech to wyższa szkoła jazdy, ale po Genui to już abstrakcja! Ludzie kochani... to był KOSZMAR. Że ja nie padłam na zawał i nie narobiłam w gacie to ja nie wiem... dobrze, że kierowca był opanowany i skupiony, choć też zestresowany... A mój układ nerwowy był tak przeładowany, że nie miałam siły na to by zrobić zdjęcie w trakcie jazdy czy nawet nagrać tą motoryzacyjną próbę przetrwania... 

Jak się okazuje, wakacje na wariackich papierach i bez konkretnego planu może i brzmią fajnie, ale potrafią też zaskoczyć i to niekoniecznie w kierunku, na który się człowiek nastawił... umysł niestety wyparł taką ewentualność... no cóż... Od wizyty w Genui minęło już sporo czasu, a ja nadal nie potrafię złożyć myśli by wyrazić co czułam... tego nie da się opisać. Nawet nie wiem czy chcę 🤣 To był najcięższy etap naszej podróży (na tamtą chwilę 😶). Zderzenie z ruchem drogowym tu rozwaliło kompletnie wszystkie nasze plany... Nie będzie lukrowania, ochów, achów i innych zachwytów. Są ludzie zachwyceni tym miejscem... między nami nie zaiskrzyło. Nie potrafiłam dostrzec i uchwycić piękna tego miasta. Chyba nawet nie chciałam próbować... 

#dziennikzpodróży#genoa#włochy#genua#italy taken in Genoa by @boziki_
4
5 months ago
Download
DZIENNIK Z PODRÓŻY - SUSA 

Susa była naszym drugim (świadomie) zaplanowanym przystankiem w tej europejskiej podróży. Postanowiliśmy odwiedzić tu starego znajomego i spędzić wspólnie kilka dni, zwiedzając miasto i pobliską okolicę (którą już widzieliście). 

Ja nie wiem... żyjemy innym rytmem... co wychodziliśmy na miasto to trafiliśmy na sjestę. Ani wypić, ani zjeść, bo wszystko zamknięte 🤪 choć z drugiej strony może i dobrze, bo chyba wrócilibyśmy kwadratowi do domu 🤣 ale w sumie to było fajnie, bo ulice puste, mało hałasu... można było focić i nikt jakoś szczególnie nam nie przeszkadzał 🙂 może poza upałem, choć jak sie później okazało, to był przysłowiowy "pikuś" 🙈 

Fajnie, że w końcu zdecydowaliśmy się na tą podróż i odwiedziliśmy znajomych na obczyźnie. Susa, choć może na pierwszy rzut oka nieszczególnie atrakcyjna turystycznie, w ogóle nas nie zawiodła. Jest przepięknie położona, a miasto spowija sporo wąskich uliczek z wyjątkowo klimatycznymi kamienicami. Spędziliśmy tu naprawdę fajnie czas, pomimo szeregu stresujacych atrakcji, które zapewnił nam nasz osobisty przewodnik 🤣 i trochę żal było ruszać dalej, ale "terminy nagliły". Obiecaliśmy sobie, że jeszcze tu kiedyś wrócimy... 

#susa#italy#dziennikzpodróży#valdisusa#piemonte taken in Susa, Val Di Susa by @boziki_
4
5 months ago
Download
DZIENNIK Z PODRÓŻY - SACRA DI SAN MICHELE 

Będąc kilka dni w Susie zwiedzaliśmy pobliskie okolice. Nasz prywatny przewodnik Keczel namówił nas na wyjazd by złożyć wizytę w Sacra di San Michele. Powiedzieć, że zrobiło na nas wrażenie to jak nic nie powiedzieć. 

Bardzo fajny obiekt. Bajecznie położony, ze sporą ilością miejsc do podziwiania widoków. Szkoda, że pogoda była kapryśna i nie pozwoliła do końca zachwycać się okolicą, no ale nie można mieć wszystkiego. 

Nie mieliśmy pojęcia, że miejsce to było inspiracją dla Umberto Eco do tworzenia słynnej powieści "Imię Róży" i powiemy wam, że patrząc i podziwiając obiekt z zewnątrz, jak i zwiedzając go w środku, naprawdę można przenieść się w czasie i poczuć klimat jaki panuje w słynnym filmie 😍 

Polecajka. Warto zobaczyć i pospacerować. Obiekt pięknie utrzymany, czysty i wyjątkowo klimatyczny. Ludzi trochę było, ale wszystko jakoś tak fajnie się ułożyło, że często ogarniając okiem przestrzeń byliśmy zupelnie sami w towarzystwie błogiej ciszy i spokoju 😉 

#sacradisanmichele#valdisusa#piemonte#wlochy#dziennikzpodróży taken in Sacra Di San Michele, Val Di Susa by @boziki_
0
5 months ago
Download
DZIEŃ Z PODRÓŻY - MONCENISIO 

Nie pytajcie nawet o drogę tutaj... jak nigdy okazało się, że jednak mam chorobę lokomocyjną 🤣 a kierowca nerwy ze stali 😶 Przysięgam, jazda po drogach we Włoszech to jakaś abstrakcja 🙈 ale! Z czasem i tak się okazało, że to czego doświadczamy w Val di Susa to przysłowiowy "pikuś" 🫪 nawet kawałek trasy Giro d'Italia, na której skoda prawie umarła był ułamkiem motoryzacyjnych doświadczeń i to niekoniecznie fajnych 🙈 

Czy trafiliśmy do Moncenisio w czasie sjesty? No oczywiście, że tak 😀 wszystko zamknięte, nic nie działa, poza naszą trójką żywej duszy... miejscowość widmo... no pięknie było 😍 Z tego co mówią Internety, w roku 2004 mieszkało tu raptem 46 osób. Po dziś dzień chyba niewiele w tej kwestii się zmieniło 😉 Więc jak ktoś lubi wręcz bezludne miejsca gdzie "diabeł mówi dobranoc" - polecamy 😁 

Dojazd tu był preludium do czekajacych na nas "atrakcji" na włoskich drogach 🤣 niemniej jednak fajnie było tu zboczyć. Cichutko jak makiem zasiał i naprawdę klimatycznie 😍 tak, ewidentnie lubimy tak specyficzne miejsca 🥰 

#dziennikzpodróży#traveldiary#valdisusa#piemonte#wlochy taken in Susa, Val Di Susa by @boziki_
2
5 months ago
Download
DZIENNIK Z PODRÓŻY - MONT-CENIS 

Opuszczamy wampirze i upiorne Vuillafans i zmierzamy ku Włochom... Nie, nie jedziemy na skróty, przemierzamy Francję pipidówkami pełnymi pięknych rozległych łąk i tysięcy krów 🙂 była to długa i wyczerpująca podróż dla bozikowozu, ale zdradzę Wam, że dotarliśmy na miejsce w całości. 

Kolega, do którego zmierzaliśmy w odwiedziny polecił nam przejazd przez Mont-Cenis... no co mamy Wam powiedzieć... no lekko nie było, ale za to przepięknie 😍 i choć mocno stresująco, wyczerpująco, a dla auta zabójczo... zdecydowanie było warto. 

Mont-Cenis odwiedziliśmy dwukrotnie. Raz przejazdem, a kolejny raz po prostu na spacer. Widoki obłędne, a ilość motocyklistów mających w dupie bezpieczeństwo i przestrzeganie zasad ruchu drogowego... ogromna... 

To tu mili państwo pierwszy raz w życiu usłyszeliśmy i widzieliśmy na żywo prawdziwe świstaki 😍 (nie, żaden nic nie zawijał w sreberka 😆) i krowy, z wielkimi dzwonami u szyi, uroczo dźwięczącymi jak z najlepszych reklam czekolady... 

Możliwości do "zwiedzania" tego miejsca jest ogrom, my jednak wybraliśmy się tu zbyt późno by robić długie dystanse, a do tego było okrutnie gorąco. Postawiliśmy zatem na typowy lazy day i delektowaliśmy się widokami bez większego wysiłku... i też było fajnie 😀 

#traveldiary#dziennikzpodróży#visitfrance#montcenis#francetrip taken in Mont Cenis - France by @boziki_
7
5 months ago
Download

Download All

Save the photos and videos currently loaded on this page.

0Photos
0Videos
Ready to download 0 / 0

Keep this tab open until your download is ready.

back to up