a year agocz. 2 Karmel: Cukier 200g Śmietanka 30% 200g Masło 100g Szczypta soli Mniam. Śmietankę wlać do małego garnuszka, zagotować, odstawić - gorąca lepiej łączy się z karmelem. Cukier do rondla, roztapiasz na małym-średnim ogniu. Breaking news - można mieszać! Niedotykanie karmelu w trakcie roztapiania to farmazon, trzeba jedynie zwrócić uwagę na to, że mieszanie przyspiesza karmelizację oraz że upłynniony cukier jest kosmicznie gorący. Ale czego się nie robi… Trzeba doprowadzić go do postaci płynnego bursztynu. Głęboko złoty kolor, płynna przezroczystość. I uwaga, w tym momencie potrafi zrobić się natychmiast czarny, gorzki i niedobry. Dlatego wymagane jest skupienie i sprawne ruchy. Do bursztynowej masy wlewasz gorącą śmietankę, mieszając rózgą. Buchnie para i pojawią się bąble, masa pójdzie do góry, więc nie trzymaj twarzy bezpośrednio nad garnkiem. Mieszać, mieszać, mieszać - aż dwie masy ze sobą się połączą i troszkę zgęstnieją. Teraz tylko masło, pokrojone w kostki, zimne, po jednej-dwie wrzucać i mieszać do rozpuszczenia. Na końcu sól - ile chcesz. Ale bez przesady. Przelać gotowy karmel do miski (dla pewności gładkości dobrze to zrobić przez sitko) i odstawić, żeby trochę przestygnął, przykryty folią na kontakt - to znaczy folią spożywczą tak, żeby dotykała całej górnej powierzchni i nie wpuszczała powietrza. Ganache: Czekolada gorzka 200g (u mnie Wedel 64%, kocham ją do domowych wypieków) Śmietanka 30% 200g Czekoladę pokroić w malutkie kawałki (lepiej się roztopią) i umieścić w misce. Śmietankę zagotować w rondelku. Zalać czekoladę gorącą śmietanką, dać jej minutę i wtedy wymieszać. Jeśli czekolada nie rozpuści się całkowicie, można w rondlu na minimalnym ogniu dać jej jeszcze chwilę, cały czas mieszając. Rozpuszczone i gładkie = gotowe.
a year agocz. 1 Kruche: Mąka pszenna 550 220g Mąka ryżowa 30g (by było super kruche, można pominąć i dodać więcej pszennej, wyjdzie) Zimne masło 150g Cukier puder 50g Szczypta soli 1 jajo Obydwie mąki, sól, cukier puder i pokrojone w małą kostkę masło (wciąż zimne) wrzucić do miksera planetarnego albo do większej miski. Liściem (to takie płaskie mieszadło, niektórzy nazywają je „K”) lub rękami rozetrzeć wszystko dokładnie na piasek, tak żeby nie było kawałków masła. W mikserze łatwiej, bo ciasto nie ociepla się jak od dłoni. Do takiego piasku wbić jajo i szybko zagnieść tylko do połączenia wszystkiego. Cyk w folię spożywczą i do lodówki - minimum godzina, kruche musi być zimne. Piec rozgrzany do 180st góra-dół, blaszka lub foremka do tarty 23-24cm. Składników w przepisie jest z lekką górką, więc przy mniejszej, jak u mnie, zostanie po trochu. Ciasto po schłodzeniu rozwałkować między dwoma kawałkami pergaminu, równo na ok. 0,5cm grubości. Ułożyć ładnie w blaszce, dopasować brzegi, trochę będzie zwisało na zewnątrz. Delikatnie powciskać w rogi i ostrym nożem uciąć wystające kawałki (można je z powrotem zwinąć w kulkę i jeszcze wykorzystać albo od razu upiec ciasteczka posypane cukrem). Dla początkujących to może być spore wyzwanie, nie denerwuj się, jak się zrobi dziura można zakleić kawałkiem który został i też będzie elegancko. Po włożeniu do foremki ja jeszcze wrzuciłam podziurkowany widelcem spód do zamrażarki na 10min - przed pieczeniem. Kruche powinno się piec w pierwszej połowie czasu tzw. blind bake - czyli przykryte papierem i obciążone np. suchą fasolą czy ryżem, po to, żeby pozostało płaskie i brzegi nie opadły jakby się roztopiły. Ja nie miałam papieru, więc wrzuciłam bez, brzegi odrobinę opadły, ale po to wcześniej ciasto w foremce przymroziłam. Wyszło git. Chociaż jak masz papier i co do niego wrzucić, to tak zrób. Pieczenie: zasłonięte i obciążone 15min w 180st, następnie gołe po ściągnięciu papieru z zawartością jeszcze 10min w 180st. Jak nie zasłaniasz, to 20-25min. Powinno być złociutkie na brzegach, środek trochę mniej. MAMY TO. Baza gotowa. Ostudzić.
