Instagram story viewer> @bookdmention> Tagged
24.7K
followers
958
following
🏳️‍🌈 Witaj w moim estetycznym miszmaszu
➳ Since 2016: book, movie, game enthusiast & reviewer. Sharing my passion for stories across all platforms ✨📚
POSTS STORIES REELS TAGGED
💛 Reorganizacja biblioteczki, sprzedawanie tytułów, oddawanie książek do biblioteki… to wszystko pozwala wrócić wspomnieniami do tych historii, które poruszyły mnie najbardziej…

⠀💛 Czasem, gdy przeglądam półki, wracam do tytułów, które zapadły mi w pamięć mimo upływu nawet dekady od przeczytania. Czy są książki, o których nadal myślicie?

⠀💛 Mam ich całkiem sporo. Kiedy widzę seriale detektywistyczne, przypomina mi się „Outsider” Stephena Kinga — idealne połączenie realizmu z czymś irracjonalnym. (Niedługo wychodzi nowe wydanie tej książki od @proszynski_wydawnictwo!)

⠀💛 Często też rozmyślam o mocy słów w „Księdze nocnych kobiet”. Lektura otworzyła mi oczy na brutalną historię czarnych kobiet i niewolnictwa na Jamajce.

⠀💛 Abominacja, Szczygieł, 1984, Dziwne losy Jane Eyre, Frankenstein…

⠀💛 Jakie tytuły nie dają Wam spokoju latami po przeczytaniu?⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀#books #bookstagrammer #book #bookworm #bookstagram #storytelling #horror #bookshelf #stephenking
70
🔒 „Wchodził do mojego pokoju i – wykorzystując czułość oraz łączącą nas więź, nadużywając zaufania, jakim go darzyłam – całkiem łagodnie, bez przemocy, zakorzeniał we mnie milczenie.” 

 🔒To jedna z najtrudniejszych lektur, jakie przyszło mi przeczytać w tym roku. Autorka, opowiadając swoją historię, nie przedstawia się jako mała, przestraszona dziewczynka uwięziona w mroku, lecz jako dojrzała kobieta – gotowa przemówić, zrzucić z siebie wstyd, winę i horror, który przeżyła. ⠀
⠀ ⠀
🔒 To wstrząsająca historia o dysfunkcyjnej rodzinie z wyższych sfer Francji. W rodzinie inteligencja była stawiana ponad wszystko – jeśli ojczym postępuje w brutalny sposób, to rzekomo po to, by „czegoś ich nauczyć”. Oszołomieni wydarzeniami lat 80., wolą milczeć – i właśnie wtedy podstępnie uruchamia się mechanizm milczenia. ⠀

🔒 Autorka dorastała w rodzinie zbudowanej na micie wolności bez granic. Potworami okazali się nie obcy, lecz ci najbliżsi – członkowie rodziny, wszyscy, którzy stworzyli własną wersję utopii, w której nie istniały ograniczenia, tabu ani szacunek. Matka autorki, Évelyne Pisier – feministka i politolożka – utożsamiała aktywność seksualną z wolnością, niezależnie od wieku, i tę „filozofię” przekazywała swoim dzieciom, tworząc przerażającą atmosferę nadmiaru i nieobecnych granic. ⠀ ⠀

🔒 Największą siłą tej książki jest jej zwięzłość. Chaotyczna, fragmentaryczna proza sprawia wrażenie surowego szkicu, co jednak tylko podkreśla autentyczność i szczerość narracji. Na 170 stronach znajdziemy momenty, w których jedno słowo potrafi zawrzeć cały ból i sens. Jesteśmy wrzuceni w świat autorki jako obserwatorzy jej wspomnień, emocji, relacji z matką, ojcem, dziadkami, rodzeństwem. ⠀ ⠀ ⠀ ⠀ ⠀ ⠀ ⠀ ⠀ ⠀ ⠀ ⠀ ⠀ ⠀ ⠀ ⠀ ⠀ ⠀ ⠀ ⠀ ⠀ ⠀ ⠀ ⠀ ⠀
🔒Lektura jest smutna, szybka, pozbawiona upiększeń. Narracja surowa – przypomina mi „Mur duchów” Sarah Moss – a za tą surowością kryje się tragizm i emocjonalny ciężar obu historii. Kouchner nie boi się mówić wprost o kazirodztwie. To książka ryzykowna i niebezpieczna, ale potrzebna. Oczyszczająca i bardzo ważna. Dziękuję @wydawnictwoczarne za egzemplarz recenzencki i kolejną treściwą lekturę. 💛
56
🖌️ Dzień Diane, dyrektorki muzeum, zaczyna się rano, kiedy dostaje pilny telefon. Już o 5:30 spotyka się z prawnikiem, który informuje ją o splądrowaniu artefaktów z kolekcji indyjskiej – i o tym, że władze zaczęły już zadawać niewygodne pytania. To najgorszy możliwy moment, bo wieczorem ma się odbyć Gala – najważniejsze wydarzenie roku, które może uratować reputację muzeum i otworzyć drogę do nowych, hojnych darczyńców. ⠀
 
⠀⠀ 🖌️Koncepcja tej książki jest fantastyczna: zamiast skupiać się na tym, co zazwyczaj eksponowane, McGowan zagląda za kulisy i przygląda się ludziom – ich obowiązkom, relacjom, osobistym dramatom. Ograniczenie akcji do 24 godzin tylko wzmacnia to wrażenie – historia rozwija się w czasie rzeczywistym, a my możemy jedynie wyobrażać sobie, co musi się dziać przez pozostałe 364 dni w roku. 

⠀ 🖌️Narracja prowadzona jest bez tradycyjnych rozdziałów – to ciągły strumień zdarzeń, rozbity na mikroperspektywy, przechodzące płynnie z jednej postaci do drugiej. „Przyjaciele muzeum” mają w sobie coś z „Białego Lotosu” czy „Sukcesji” – dramat, absurd, humor i soczyste konflikty nieprawdopodobnych charakterów. 

⠀ 🖌️Przez pierwsze kilkadziesiąt stron łatwo się pogubić – poznajemy ponad 50 (!) postaci, z których każda ma swoje zadanie, przemyślenia i historię. Niektóre wątki wydają się wprowadzone tylko po to, by pogłębić chaos i zasugerować, że muzeum tonie nie tylko w sensie symbolicznym. Bywa, że niektóre epizody nie wplatają się w główną narrację i wydają się nieco ciężkawe – ale koniec końców, wszystko to buduje gęsty, tętniący życiem portret instytucji. 

⠀ 🖌️ Warto dodać: to nie książka dla niecierpliwych. McGowan wymaga od czytelnika skupienia i akceptacji tego narracyjnego bałaganu. Jeśli jednak uda Ci się „złapać rytm” – lektura przynosi sporo satysfakcji. Trzeba się zrelaksować, przestać usilnie śledzić każdą postać i po prostu chłonąć sytuacje, które pojawiają się jak podsłuchane rozmowy.

🖌️ [CIĄG DALSZY W PRZYPIĘTYM KOMENTARZU]
80
🍷 Ekskluzywna impreza urodzinowa w rezydencji na klifie zamienia się w scenę zbrodni. Tuż przed zdmuchnięciem świeczek ciało spada z balkonu na parkiet... Kto zginął? A Kto zabił?

🍷 Autorka świetnie operuje gotycką stylistyką – dom, który staje się niemal osobnym bohaterem, pełen mroku i symboliki. Czuć echo „Rebeki” i innych klasyków gatunku. Jedna z bohaterek ostrzega nawet przed „przesunięciem się domu w przestrzeń przejściową(liminalną)”.

🍷 Narracja podzielona jest na mieszające się linie czasowe i posiada krótkie rozdziały – książkę dosłownie się połyka.

🍷 Bohaterki – Dani, Órlaith, Mikayla i Kim – każda wnosi coś innego. Dani, nowa macocha, zmaga się z depresją poporodową i brakiem wiary w siebie jako matka – jej wątek był dla mnie najmocniejszy. Órlaith, przesądna niania, przeczuwa katastrofę. Mikayla, przyjaciółka solenizantki, ma więcej do ukrycia, niż się wydaje. Kim, była żona, nie potrafi odpuścić. Żadnej z nich nie da się łatwo polubić – są złośliwe, nieprzewidywalne, ale fascynujące.

🍷 Choć reklamowana jako thriller, książka często skręca w stronę dramatu psychologicznego – i robi to świetnie.

🍷 Byłem w szoku, że to debiut – styl Kelsey Cox jest precyzyjny.. z charakterem, czasem zabawny (kiedy trzeba). Od razu trafia na moją listę autorek „do kupowania w ciemno”.

🍷 Finał? Warty każdej strony. Nie odgadłem, kto zabił – co w tym gatunku jest dla mnie złotym standardem. Cudownie się bawiłem. Polecam! Dziękuję @wydawnictwootwarte za egzemplarz recenzencki! ❤️PREMIERA 13.08!! 💜⠀⠀⠀⠀
#books #partyofliars #bookstagram
61
🔪Horror w 2025 roku ma się świetnie! To być może najstarszy i najtrwalszy gatunek ery powojennej, który dziś rozkwita na nowo jako jedno z głównych źródeł estetycznej stymulacji. Groza przeniknęła wszystkie media – od filmów, seriali i gier po literaturę, która bez problemu trafia nawet na półki supermarketów. Strach staje się nieprzewidywalny, coraz bardziej estetyzowany i zaskakująco nowoczesny.

🔪Jednymi z ciekawszych książek, jakie ostatnio przeczytałem, są „NOS4A2” oraz „Horrorstör”. Pierwsza opowiada o nadprzyrodzonym złu w stylu Kinga, splecionym z psychologiczną opowieścią i świątecznym koszmarem, druga to horror rozgrywający się w sklepie stylizowanym na Ikeę – z jednej strony zabawna i pastiszowa, z drugiej naprawdę ciekawa. Z kolei „Final Girls” bierze klasyczny trop slashera – finałowej dziewczyny, która przeżyła masakrę – i zderza ze sobą wiele takich postaci w jednej historii, która rozgrywa się po latach (uwielbiam).

🔪Ostatnio zaskoczył mnie też powracający z pełną siłą motyw klauna w kinie grozy. Tzw. „Art the Clown” widzimy w serii „Terrifier”. Obok niego wciąż obecny jest Pennywise z „To”, a także coraz popularniejszy za sprawą filmu: „Clown in a Cornfield”.

🔪Warto też zwrócić uwagę na współczesny body horror, który coraz częściej skupia się na mrocznej stronie piękna. Filmy takie jak „Brzydka siostra”, „Substancja” czy mniej znane, lecz wciąż szalone „Grafted” pokazują, jak destrukcyjna może być obsesja na punkcie wyglądu, cielesności i tożsamości.

🔪Co ciekawe, mimo wszystkich tych zmian, struktura opowieści grozy rzadko ulega rewolucji. Nadal wracamy do znanych lęków: krwiożerczych rekinów, lewitujących dziewczynek, opętanych mężczyzn z siekierą, samotnych wampirów czy przerażających stworzeń z kosmosu, jak w „Obcym” czy „Coś”. To archetypy, które wciąż działają – niezależnie od tego, jak zmienia się świat.

🔪Na koniec muszę polecić książkę, która pozwala spojrzeć na horror zupełnie inaczej – „Filozofia Horroru”Noëla Carrolla. To kulturoznawcza analiza, która pokazuje, nie tylko czego się boimy, ale też dlaczego...

A Ty? Jaki horror najbardziej zapadł Ci w pamięć – książka, film, serial czy gra?❤️#horror #horrorcommunity #books
88
🛩️To miał być zwykły lot do Sydney, ale wszystko zmieniła staruszka, która nagle stanęła nieruchomo w przejściu, policzyła do trzech, a potem przewidziała przyczynę i wiek śmierci wszystkich pasażerów. Zrobiła to spokojnie, biznesowo i stanowczo, twierdząc, że nie można oprzeć się losowi. Niektórzy pasażerowie mają przed sobą długie życie, inni umrą w ciągu roku lub w sposób, którego nie potrafią sobie wyobrazić…

⠀ Paula dowiaduje się, że jej synek nie dożyje ósmych urodzin. Ethan – spokojny chłopak – ma zginąć w bójce. Stewardesa Allegra ma odebrać sobie życie. A Eve właśnie poślubiła mężczyznę, który ma ją zamordować. Jak żyć ze świadomością, że dni są policzone? Czy można oszukać przeznaczenie?
⠀
⠀ Od razu czuć tajemniczą atmosferę, w czym Liane Moriarty naprawdę się wyróżnia. (Piszę to jako ogromny fan Wielkich kłamstewek i Dziewięciorga nieznajomych). Styl autorki jest przystępny i wciągający, subtelnie łączący napięcie z głębią emocji. Czyta się ją płynnie, szczególnie dzięki umiejętności budowania intrygującego napięcia. Niech Cię nie odstraszy liczba stron – intryga nie zanika i nie nuży, a fabuła prowadzi do spójnego i przemyślanego zakończenia. Wszystko zostało dobrze wyjaśnione, bez żadnych niedociągnięć.
⠀
⠀ Mija trochę czasu, zanim poznasz wszystkie postacie, ponieważ jest ich całkiem sporo. Jednak w miarę czytania staje się to coraz łatwiejsze, a z bohaterami zaczynamy się utożsamiać. Książka podzielona jest na krótkie rozdziały (aż 126!), w których bohaterowie naprzemiennie dzielą się swoją perspektywą. 

⠀ ⠀ Im dalej zagłębiałem się w książkę, tym bardziej byłem ciekaw finału. Gdy zbliżałem się do punktu kulminacyjnego, zaczęły pojawiać się nieoczekiwane powiązania między postaciami, co prowadziło do satysfakcjonujących wątków fabularnych, które pięknie się zamykały. Oczywiście nie zdradzę zakończenia, ale mogę powiedzieć, że według mnie było genialne. Dla tych, którzy lubią historie wciągające, a jednocześnie skłaniające do refleksji.. ta książka to lektura obowiązkowa. Zdecydowanie było to dla mnie świeże i ekscytujące doświadczenie czytelnicze. Polecam! Dziękuję @znak_literanova za egzemplarz recenzencki! 💙#bookstagram
66
[Recenzja książki „sploty” Anny Ciarkowskiej ] 🩵

Anna Ciarkowska po raz kolejny udowadnia, że potrafi opowiadać o tym, co najtrudniejsze – cicho, ale dobitnie. 

Tym razem autorka tworzy fikcyjną narrację, w której śledzimy wewnętrzne życie 98-letniej kobiety o tym samym imieniu. Bohaterka, świadoma zbliżającego się końca, próbuje opisać historię swojego życia – nie jako chronologiczną opowieść, lecz jako zbiór wspomnień i refleksji.

Otrzymujemy zbiór emocjonalnych zapisków, strzępów. Anna pisze o tym, co ją boli, czego żałuje, kogo pamięta, czego się obawia. Pyta o to, co tak naprawdę jest nasze w NASZEJ własnej historii, skoro każda opowieść jest współtworzona przez innych.

Ciarkowska zachowuje swój charakterystyczny styl – oszczędny, ale niezwykle celny. W „Splotach” Nie brakuje bolesnych fragmentów – przedstawiona jest tutaj historia o starości, samotności, fizycznej niemocy czy godności, której trzeba bronić nawet w ostatnich chwilach. To książka, która zostawia ślad, ale też wymaga od czytelnika uważności i emocjonalnej gotowości.

Choć poprzednia książka autorki – „Dewocje” – poruszała zupełnie inną tematykę, obie łączy wyjątkowy styl i głęboka wrażliwość. Mimo to, osobiście „Sploty” poruszyły mnie mniej – być może przez bardziej rozproszoną strukturę i brak wyraźnej osi fabularnej. Zamiast klasycznej narracji dostajemy raczej gęsty splot wiercących człowieka pytań.

Postać Anny jest bardziej symbolem niż konkretną postacią literacką. Jej doświadczenia i przemyślenia mają charakter uniwersalny, dzięki czemu łatwo odnaleźć w nich cząstkę siebie. Trudno mówić o niej w kategoriach sympatii – to raczej nośnik myśli i emocji, z którymi każdy czytelnik może się zmierzyć na własny sposób.

Sploty to książka wymagająca, melancholijna i głęboko refleksyjna. Nie poleciłabym jej na „lekką lekturę do kawy” – to raczej tekst, który boli, wzrusza i zmusza do zastanowienia się. Zdecydowanie warto po nią sięgnąć, choć nie jest to łatwa podróż. Przekonajcie się sami.
Dziękuję @wydawnictwo_wab za egzemplarz recenzencki.🩵. #sploty #book #annaciarkowska #books #bookstagram #sad #bookworm  #bookshelf #cozy #roominspo
42
Kobieta, która straciła prawo do opieki nad dzieckiem, w wyniku traumy traci zdolność mówienia. Mężczyzna wraca do Seulu po latach spędzonych w Niemczech. Świadomość zbliżającej się ślepoty staje się dla niego osobistą apokalipsą. Spotykają się na kursie starożytnej greki, szukając w nauce martwego języka narzędzia do porozumienia, które w realnym świecie wydaje się niemożliwe. Porozumiewają się. Nie poprzez dialogi – bo tej w książce praktycznie ich nie ma – ale przez greckie słowa, wspomnienia, filozoficzne refleksje i głęboko osobiste świadectwa. 🩵

Proza i poezja przeplatają się tu w zmysłowy sposób. Han Kang z ogromną wrażliwością podaje nam opowieść o języku – o jego sile, ale i kruchości. O tym, jak słowa potrafią łączyć, ale też ranić. Każde zdanie wydaje się być tu dopieszczone, nasycone emocją i znaczeniem.  To styl, który wymaga od czytelnika zawieszenia pośpiechu – jak przy czytaniu wiersza, gdzie znaczenie rodzi się między wersami. 🩵

Nie jest to jednak książka „łatwa”. Narracja jest fragmentaryczna, momentami trudna do uchwycenia. Zmiany perspektywy, minimalizm sprawia, że trzeba czytać uważnie, powoli, bez pośpiechu. 

Ale ten wysiłek się opłaca. Bo ta historia – mimo że ledwie 200-stronicowa – niesie w sobie emocjonalny ładunek, jakiego nie mają niektóre kilkutomowe powieści. Han Kang nie proponuje czytelnikowi klasycznego zakończenia. Właściwie nie proponuje żadnego. Bo tu nie o puentę chodzi, ale o doświadczenie. 🩵

Jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki – tak jak całej twórczości Han Kang, którą dopiero zaczynam odkrywać. To moje pierwsze spotkanie z jej prozą, ale już wiem, że nie ostatnie. Mam wrażenie, że jej pisanie to forma intymnego dialogu z czytelnikiem – cichego, delikatnego, ale niezwykle intensywnego. Na szczególne uznanie zasługuje również tłumaczka, która z ogromnym wyczuciem oddała subtelność lektury. Dzięki niej możemy doświadczyć tego, co najpiękniejsze w koreańskiej literaturze – emocji podanej w sposób oszczędny, ale głęboko poruszający. 

To historia, która nie daje się streścić i objąć w jeden kontekst, jest ponadczasowa. Dziękuję  @wydawnictwo_wab  za egzemplarz – dla takich książek warto się zatrzymać.🩵
51
Ile przeczytaliście już książek w tym roku? Czy tylko u mnie narazie jest tak słabo? Kończę dopiero trzecią. A wy? 💙🌿 #book #books #bookstagram #booklover #poland #art #myabsolutedarling #2019
13
back to up