Instagram story viewer> @kocpan> Tagged
4.7K
followers
5232
following
@przygodatv_ yallah 🌍
Priv @pankocan
POSTS STORIES REELS TAGGED
Cześć, 
Tak jak obiecałam wyjaśniam.
To jest ważny dla mnie post, może być trudny a może też Was zainspiruje. Próbowałam go pisać już chyba pięć razy ale za każdym razem nie byłam jeszcze gotowa.

Wielu z Was jak mnie ostatnio widzi to pyta: co się stało, że ścięłaś włosy? "Ważna zmiana w życiu ?" Otóż, można tak powiedzieć.
Dziś już mam siłę żeby się z Wami  tym podzielić i wyjaśnić dlaczego przez ostatni rok nie było mnie tutaj tak często jak bywałam wcześniej. Włosy bardzo lubiłam i wcale nie miałam ochoty ich ścinać, one porostu wypadły. Przez ostatnie pół roku przechodziłam trudne leczenie. Zaraz po moim cudownym pobycie w Indiach wylądowałam w szpitalu. Był to dla mnie niezły szok jak pewnie teraz dla części z Was. Na moje 30-ste urodziny Wszechświat podarował mi pewien prezent.

Otrzymałam diagnozę złośliwego nowotworu szyjki macicy. Nie mogłam chodzić bo miałam przez niego też niesprawną nogę, przestałam uprawiać sport, który bardzo kocham. Droga, przez którą teraz przechodzę jest pełna ciężkich doświadczeń, i nawet pisanie o tym wciąż przychodzi mi z trudnością ale robię tutaj kolejny krok by to oswoić.
Po prawie 7 miesiącach leczenia w końcu je zakończyłam.

Leczenie onkologiczne nie jest łatwe, ale nie wyklucza z życia. Jeśli nie wstydzisz się wyjść, pokazać z łysą głową i masz, tak jak ja, wspaniałe wsparcie płynące od bliskich, to prowadzisz  normalne życie ale z pewnymi ograniczeniami.

Tym postem chcę wam nie tyko napisać o sobie ale też powiedzieć, że warto się regularnie badać i zapobiegać, profilaktycznie sprawdzać czy wszystko jest z nami w porządku, bo chemioterapia i reszta leczenia to serio ciężki shit.

Ja mam to szczęście, że mam cudownego partnera, który regularnie golił mi głowę i zawsze wiedział co powiedzieć. Super przyjaciół, którzy bardzo zaangażowali się by mi pomoc. Siostrę która najdłużej była przy mnie, przynosiła mi jedzonko do szpitala i ocierała morze łez, niezawodnego brata i bardzo kochanych rodziców. Nie ma nawet słów, żeby opisać wdzięczność i to jak bardzo dodało mi to otuchy i pozwoliło wstawać codziennie rano z łóżka. Kiedyś namaluję to uczucie, może wtedy lepiej je wyrażę.

Kocham i dziękuje!
@fundacjaraknroll
190
back to up