Instagram story viewer> @whatredheadreads> Posts
3.3K
followers
1854
following
👩🏻‍🦰 redhead
👨‍👩‍👦‍👦 mom of twins
📬 [email protected]
📚 102/2026
📚 134/2025
📚 135/2024
POSTS STORIES REELS TAGGED
Czy można zgubić się we własnej zagadce kryminalnej?

————

Los Angeles, lata pięćdziesiąte.

W przeddzień rozdania prestiżowych Golden Star Awards w luksusowym hotelu zostaje zamordowana Blanche Aikerman – gwiazda Hollywood i faworytka do nagrody dla najlepszej aktorki.

Sprawę prowadzi detektyw, któremu musisz pomóc w podejmowaniu kolejnych decyzji. Podejrzanych nie brakuje, a każdy skrywa jakiś sekret. Kto jest mordercą? To już zależy od Ciebie!

————

Max Nightingale proponuje czytelnikowi coś więcej niż tradycyjną lekturę. W „Morderstwie w fabryce snów” to my wcielamy się w detektywa i decydujemy, jak potoczy się śledztwo. Wybory prowadzą do różnych scenariuszy a każda decyzja może przybliżyć nas do rozwiązania zagadki… albo sprowadzić na manowce.

Brzmi jak świetna zabawa, prawda? Sama lubię interaktywne historie, dlatego z ciekawością zabrałam się za tę książkę. Niestety, tym razem entuzjazm szybko ustąpił miejsca frustracji.

Największym problemem okazała się dla mnie logika fabuły. Rozgałęzienia i liczne zakończenia mogłyby być atutem, gdyby tworzyły spójną całość. Tymczasem niektóre rozwiązania wydają się kompletnie nielogiczne a okoliczności zbrodni trudno uznać za wiarygodne. Zamiast satysfakcji z prowadzenia śledztwa pojawiało się u mnie coraz więcej wątpliwości i irytacji.

Nie pomógł także styl autora i trywialność fabuły. Nie przepadam za komunikatami informującymi, że popełniłam błąd i zginęłam, ale mogę spróbować ponownie, przechodząc do wskazanej strony - ginę albo nie. Zamiast budować napięcie, taki mechanizm skutecznie wybijał mnie z historii.

Trzykrotnie zaczynałam od początku i nadal nie dotarłam do rozwiązania, które uznałabym za właściwe. Być może coś mi umknęło, ale nie mam ochoty sprawdzać tego po raz czwarty. Pomysł na interaktywny kryminał w hollywoodzkim klimacie miał potencjał, jednak wykonanie mocno mnie rozczarowało.

Może książka sprawdzi się u osób dopiero rozpoczynających przygodę z tym formatem, ale miłośnikom kryminałów, którzy szukają logicznej i dopracowanej zagadki, może zwyczajnie zabraknąć tu… wszystkiego.

Współpraca barterowa @wydawnictwoczarnaowca ♥️

#morderstwowfabrycesnów taken in Lublin, Poland by @whatredheadreads
32
7 days ago
Download
⠀ 
Obserwujecie poczynania sceny politycznej?🙂

————

Oficer polskiego wywiadu Barbara Szymańska zostaje ranna w głowę podczas starcia z rosyjskimi agentami w Kopenhadze. Nie pamięta swojej przeszłości, nie ma dokumentów ani pieniędzy, za to ma na karku rosyjskich agentów, którzy zrobią wszystko, by ją odnaleźć.

Problemem pozostaje także pendrive zawierający nazwiska rosyjskich agentów uplasowanych wśród polskich polityków. A to już informacja, za którą można rozpętać prawdziwe piekło.

————

Autor od pierwszych stron wrzuca czytelnika w sam środek wydarzeń i nie daje zbyt wiele czasu na złapanie oddechu. Ucieczka Barbary przez Europę jest brutalna, nerwowa i pełna niepewności.

Ppł. Stanisław Krauze i Piotr Adamski próbują odnaleźć Basię, podczas gdy rosyjski wywiad przygotowuje w Polsce działania dywersyjne a jego siatka robi wszystko, by nie dopuścić do dekonspiracji.

Atutem tej historii jest realizm. To nie świat Jamesa Bonda, efektownych gadżetów i bohaterów, którzy zawsze mają plan B. Tu służby popełniają błędy, decyzje mają konsekwencje a za kulisami toczą się brudne gry. Michniewicz pokazuje mechanizmy działania służb, polityczne zależności i cenę, jaką można zapłacić za lojalność.

Podobało mi się również to, że za szpiegowską intrygą stoją przede wszystkim ludzie. Zmęczeni, przestraszeni, uwikłani w relacje i własne wybory. Dzięki temu książka jest historią o zaufaniu, lojalności i granicy między tym, co wydaje się właściwe a tym, co jest konieczne.

Polityczny wymiar całej historii najbardziej daje do myślenia. Bo nawet największe poświęcenie ludzi działających w terenie może zostać zniweczone przez decyzje podejmowane na najwyższych szczeblach. W świecie, w którym prawda może zagrozić interesom zbyt wielu osób, granica między ochroną państwa a ochroną własnych interesów zaczyna się niebezpiecznie zacierać. A liczba osób, które mogą zapłacić za te rozgrywki najwyższą cenę wydaje się nie mieć znaczenia.

Michniewicz kończy historię mocnym akcentem, pozostawiając z poczuciem, że w świecie służb nie ma prostych wyborów, czystych rąk ani gwarancji, że prawda ostatecznie ujrzy światło dzienne.

Współpraca barterowa @wydawnictwoczarnaowca ♥️

#partnerzy taken in Lublin, Poland by @whatredheadreads
66
10 days ago
Download
⠀ 
Byliście kiedyś uczestnikiem rejsu? 🚢
 
————

Siedem dni. Sześć osób. Jeden jacht. To miał być beztroski rejs wzdłuż wybrzeża Hiszpanii – pełen słońca i poczucia wolności. Wszystko zmienia się po nocy spędzonej na wyspie, gdy jeden z pasażerów nagle znika. Aby rozładować napięcie, załoga rozpoczyna grę „Kto zabił?”.
 
Szybko okazuje się jednak, że niewinna zabawa odsłania prawdziwe emocje, dawne urazy i tajemnice, które każdy chciałby zachować dla siebie. Gdy znikają kolejne osoby, staje się jasne, że ktoś prowadzi własną, śmiertelnie niebezpieczną grę.
 
————
 
Bardzo lubię książki, w których autor ogranicza liczbę bohaterów i przestrzeń, w której rozgrywa się akcja. „Białe tango” miało więc wszystko, co może przyciągnąć moją uwagę. Sześć osób, jeden jacht i praktycznie żadnej możliwości ucieczki. Sprawcy trzeba szukać wśród tej szóstki, a każdy kolejny rozdział powinien przybliżać nas do rozwiązania zagadki.
 
Marta Zaborowska całkiem sprawnie żongluje podejrzeniami. Mimo niewielkiej liczby bohaterów nie potrafiłam wskazać osoby odpowiedzialnej za kolejne zaginięcia ani odgadnąć jej motywów. Bohaterowie są różni, z pozoru niewiele ich łączy, ale wraz z odkrywaniem kolejnych elementów ich przeszłości okazuje się, że powiązań jest znacznie więcej niż mogłoby się wydawać.
 
Niestety - relacje między bohaterami wydawały mi się nienaturalne a niektóre dialogi naciągane. Najwięcej wątpliwości budziły we mnie ich decyzje – kilka razy zastanawiałam się, co musiałoby się wydarzyć, żebym sama zachowała się w podobny sposób. Z drugiej strony, nigdy nie znalazłam się w sytuacji skrajnego zagrożenia, więc być może stres i strach rzeczywiście potrafią sprawić, że człowiek przestaje myśleć racjonalnie.
 
„Białe tango” to dobra propozycja dla osób, które lubią kameralne thrillery, sekrety, wzajemne podejrzenia i walkę o przetrwanie. Dla mnie jednak zabrakło większych emocji i mocniejszego haczyka, który nie pozwoliłby odłożyć książki.
 
Współpraca barterowa @wydawnictwoczarnaowca ♥️
 
#białetango taken in Lublin, Poland by @whatredheadreads
73
12 days ago
Download
⠀ 
Znacie kroki jakiegoś tańca? 💃🕺

————

Eliza z poświęceniem opiekuje się chorym mężem. 
Richard powoli wraca do zdrowia, ale nałóg i jego własne słabości sprawiają, że coraz bardziej oddala się od żony. Gdy składa jej pewną propozycję, rozczarowana Eliza wyjeżdża do Londynu, gdzie postanawia zawalczyć o własne marzenia i stworzyć szkołę muzyczną dla ubogich, utalentowanych dziewcząt.

Tymczasem tysiące kilometrów dalej Stanisław, zesłany na Ziemię Van Diemena, próbuje przetrwać w kolonii karnej i odzyskać utracone dobre imię. Kiedy wydaje się, że los nie ma już dla niego żadnych łask, sytuacja zaczyna się niespodziewanie odmieniać.

————

Zdarzyło mi się coś, co w moim czytelniczym świecie jest niemal karygodne – zaczęłam sagę od końca. 

„Walc pożegnalny” Lucyny Olejniczak to czwarty tom cyklu „Pani na wrzosowisku”, a ja, choć zawsze pilnuję kolejności, tym razem wskoczyłam prosto w środek historii. I wiecie co? Już po kilku stronach wiedziałam, że to był bardzo dobry przypadek.

Podobała mi się możliwość obserwowania dwóch zupełnie różnych światów. Winter Abbey, pełne napięcia i tajemnic Blackwood oraz XIX-wieczny Londyn z jego kontrastami tworzą niezwykle sugestywne tło dla historii. Z kolei Stanisław pozwala zajrzeć do miejsca, w którym przetrwanie samo w sobie staje się ogromnym wyzwaniem.

Eliza to bohaterka, którą bardzo polubiłam. Wrażliwa, ale jednocześnie silna, konsekwentna i potrafiąca walczyć o swoje. Richard? Tutaj zdecydowanie nie zdobył mojego serca. Nie jest postacią jednoznaczną, ale momentami sprawiał wrażenie człowieka słabego i zagubionego, który być może sam do końca nie wie czego oczekuje w sferze prywatnej.

Nie znając poprzednich tomów czułam, że brakuje mi kawałków układanki, które pozwoliłby mi w pełni zrozumieć decyzje bohaterów i ich postępowanie. Mimo to książkę czytało mi się dobrze. Było wzruszenie, żal, złość i niedowierzanie, a przede wszystkim to niebezpieczne „jeszcze tylko jeden rozdział”.

Teraz pozostaje mi wrócić do początku i poznać całą historię od pierwszego tomu. 🙂

Współpraca barterowa @proszynski_wydawnictwo 💜

#walcpożegnalny taken in Lublin, Poland by @whatredheadreads
64
14 days ago
Download
⠀ 
Czy ktoś naprawdę stoi ponad prawem?🧑‍⚖️

————

Luther Whitney jest zawodowym włamywaczem. Podczas jednego ze swoich „zleceń” trafia do luksusowej rezydencji, gdzie za weneckim lustrem przypadkiem staje się świadkiem czegoś, czego zdecydowanie nie powinien zobaczyć. Morderstwa. I to nie byle jakiego, bo w całej sprawie pojawia się prezydent Stanów Zjednoczonych.

————

To thriller, w którym polityczne wpływy, ogromne pieniądze, manipulacja i strach tworzą mieszankę, od której trudno się oderwać. Baldacci pokazuje świat, w którym odpowiednie stanowisko, znajomości i pieniądze potrafią sprawić, że granica między tym, co właściwe, a tym, co wygodne, zaczyna się niebezpiecznie zacierać.

Najbardziej podobał mi się jednak Luther. Złodziej działający poza prawem, który jednocześnie okazuje się mieć więcej moralnego kręgosłupa niż niejeden człowiek stojący na samym szczycie. I chyba właśnie dlatego tak łatwo mu kibicować. Bo co zrobić, kiedy ten, który teoretycznie powinien być „tym złym”, okazuje się jednym z niewielu, którym naprawdę można zaufać?

Baldacci sprawnie łączy thriller polityczny, kryminał i sensację, dorzucając do tego rodzinne tajemnice, intrygi i sporą dawkę napięcia. Historia wciąga, zagadek przybywa, a kolejne elementy układanki stopniowo wskakują na swoje miejsce.

Przy tej objętości momentami pojawiało się za dużo szczegółów i pobocznych wątków a początek mógłby być nieco bardziej dynamiczny. Na szczęście później tempo wyraźnie przyspiesza, a końcówka wynagradza te niedociągnięcia. Ostatnie kilkadziesiąt stron czytałam już z myślą: „Dobra, jeszcze tylko jeden rozdział”… i chyba wszyscy wiemy, jak to się kończy. 😉

„Władza absolutna” to thriller, który dostarcza naprawdę dobrej rozrywki. Jest napięcie, są spiski, jest bohater, któremu chce się kibicować, i pytanie, jak daleko można się posunąć, by ochronić własną pozycję.

Bo władza sama w sobie jest niebezpieczna. Ale w rękach człowieka przekonanego, że stoi ponad prawem? To już zupełnie inna historia.

Współpraca barterowa @wydawnictwomuza 💙

#władzaabsolutna taken in Lublin, Poland by @whatredheadreads
73
16 days ago
Download
⠀ 
Czy rodzinny majątek może bardziej dzielić niż łączyć? 🪎

————

Po śmierci męża Johanna musi nie tylko odnaleźć się w nowej rzeczywistości, ale przede wszystkim zawalczyć o stocznię na Siennej Grobli. Nie będzie łatwo, bo przeciwności pojawiają się z każdej strony, a rodzinne konflikty wcale nie zamierzają wygasnąć.

Paweł, prawowity spadkobierca stoczni, coraz wyraźniej dostrzega w Johannie nie tylko świetną współpracownicę, lecz także kobietę, z którą chciałby związać swoją przyszłość. Problem w tym, że nie wszystkim podoba się taki obrót spraw. Augusta ma wobec Johanny własne plany i chętnie widziałaby u jej boku innego kandydata na męża.

A kiedy do tego dochodzą intrygi, skandale i kolejne zagrożenia dla stoczni o spokojnym życiu można właściwie zapomnieć.

————

„Gdańsk. Lata wolności” Hilke Sellnick to trzecia i zarazem ostatnia część serii, w której ponownie wracamy do XIX-wiecznego Gdańska i poznanych wcześniej bohaterów.

Autorka pokazuje kobiety, które nie zamierzają potulnie czekać, aż ktoś zdecyduje za nie. Johanna jest przedsiębiorcza, odważna i doskonale wie, czego chce. Jej relacja z Pawłem pokazuje natomiast, jak wiele może dzielić ludzi wychowanych w zupełnie różnych światach. Odmienne doświadczenia i spojrzenie na przyszłość niejednokrotnie stają się źródłem napięć.

Bardzo podobało mi się również historyczne tło powieści. Największą zaletą pozostaje jednak sam Gdańsk. XIX-wieczne miasto, kupieckie interesy, stocznia i rywalizacja o kontrakty tworzą niezwykle sugestywną atmosferę i sprawiają, że łatwo dać się tej historii porwać.

To powieść o miłości, ambicji, rodzinnych waśniach, zawiści i walce o własne marzenia. O tym, że odziedziczony majątek może być zarówno szansą, jak i przekleństwem.

Pożegnanie z bohaterami serii okazało się bardzo przyjemne. Lekki styl, naturalne dialogi, sporo emocji i zwroty akcji sprawiają, że książkę czyta się naprawdę swobodnie.

Współpraca barterowa @wydawnictwoczarnaowca 💚

#gdańsklatawolności taken in Lublin, Poland by @whatredheadreads
70
19 days ago
Download
⠀ 
Czy popularność jest warta każdej ceny? 💵

————

Sylwestrowa gala, transmisja na żywo, miliony widzów. Piosenkarka Nina Kabat właśnie decyduje się ujawnić brutalną prawdę o swoim małżeństwie. Kilka minut później jej mąż Krystian umiera na czerwonym dywanie.

————

Trzy zasady show-biznesu? Zero szacunku do siebie, żadnych fochów i fałszywy uśmiech dla ludzi, którymi gardzisz. Brzmi absurdalnie? A jednak w „Lśnij” Diany Brzezińskiej dostajemy coś w rodzaju instrukcji obsługi świata, w którym granica między człowiekiem a produktem dawno się zatarła.

Zagadka śmierci nie była dla mnie tutaj najważniejsza. O wiele bardziej zainteresowało mnie to, co dzieje się za kulisami. Celebryci, influencerzy, social media, zasięgi i nieustanna walka o uwagę. Każdy gra do własnej bramki. Liczy się stan konta, liczba wyświetleń i to, jak dobrze potrafisz sprzedać własne życie.

Dawno nie spotkałam tylu bohaterów, którzy tak bardzo działali mi na nerwy. Nie znalazłam tu postaci, której mogłabym choć w minimalnym stopniu kibicować. Każdy ma coś na sumieniu. Każdy manipuluje, wykorzystuje albo krzywdzi innych, jeśli tylko może dzięki temu w jakikolwiek sposób skorzystać. Im większa sława, tym mniej człowieka w człowieku.

Świat przedstawiony przez autorkę jest przerażająco brutalny. Człowiek staje się tu produktem, jeśli nie jesteś zepsuty na starcie, show-biznes szybko nauczy Cię jak się zepsuć. Najbardziej przeraża mnie fakt, że ktoś naprawdę może chcieć w takim świecie żyć. Ja nie chciałabym w nim żyć za żadne pieniądze.

W historii zabrakło mi bohatera, z którym mogłabym się związać emocjonalnie. Minusem okazała się również ogromna liczba wulgaryzmów – momentami było ich po prostu za dużo, przez co stawały się męczące i odbierały mi przyjemność z lektury.

To gorzka powieść o cenie sławy i świecie, w którym blask fleszy potrafi oślepić tak bardzo, że przestajemy widzieć człowieka.

Współpraca barterowa @wydawnictwootwarte 🩷

#lśnij taken in Lublin, Poland by @whatredheadreads
93
25 days ago
Download
⠀ 
Czy można stworzyć seryjnego mordercę, który naprawdę jeszcze czymś zaskoczy? 🤔

————

Warszawą wstrząsa seria brutalnych morderstw młodych kobiet. Ciała ofiar odnajdywane są w łazienkach, a sposób działania sprawcy szybko pokazuje, że jego wybór nie jest przypadkowy.

Śledztwo prowadzi Lena Silewicz, a kolejne tropy kierują ją do sprawy sprzed ośmiu lat – śmierci Anny Nałkowskiej, matki Noa. Mężczyzna nigdy nie uwierzył w oficjalną wersję wydarzeń. Jest przekonany, że jego matka została zamordowana, a ktoś zrobił wszystko, by prawda nigdy nie wyszła na jaw.

Im głębiej Lena i Noa wchodzą w tę historię, tym wyraźniej okazuje się, że dawna tragedia i współczesne morderstwa są ze sobą połączone. Ktoś od lat zaciera ślady. I zdecydowanie nie zamierza pozwolić, by ktokolwiek je odnalazł.

————

„Łowca saren” okazał się dla mnie… mega dobry! Katarzyna Bonda utkała tę historię naprawdę misternie – dorzuciła napięcie, zwroty akcji, kilka porządnych plot twistów i bohaterów, których nie da się ze sobą pomylić.

Fabuła jest świetnie skonstruowana. Dużo się dzieje, tempo ani na chwilę nie siada, a kolejne elementy układanki pojawiają się dokładnie wtedy, kiedy powinny. I kiedy wydaje się, że zaczynamy już rozumieć, co właściwie wydarzyło się w tej historii… Bonda robi swoje i nagle przesuwa planszę. No i trzeba zaczynać układać wszystko od nowa.

Najmocniejszym punktem okazał się dla mnie tytułowy łowca. Jego sposób myślenia, wypaczona logika i motywacje sprawiają, że trudno pozbyć się poczucia niepokoju. A przecież motyw seryjnego mordercy polującego na kobiety w kryminałach widzieliśmy już tyle razy, że można by pomyśleć, iż niczego nowego nie da się tutaj wymyślić. A jednak Bonda udowadnia, że jeszcze można nas zaskoczyć.

I choć nieznajomość poprzednich części nie przeszkadzała mi w lekturze, po skończeniu tej książki zrobiłam coś, co chyba mówi samo za siebie…zamówiłam wszystkie trzy poprzednie tomy. :D

Bo skoro tak dobrze bawiłam się z Leną tutaj, to teraz chcę wiedzieć, co działo się wcześniej. Najwyraźniej właśnie dorobiłam się kolejnego cyklu do nadrobienia. Jakby tych książek na stosiku było za mało. 😉

Współpraca barterowa @wydawnictwomuza 🩷

#łowcasaren taken in Lublin, Poland by @whatredheadreads
100
a month ago
Download
⠀ 
Czy można ukraść komuś życie? 🤔

————

Warszawa, 1938 rok.

Justyna Mazurkiewicz dorasta w sierocińcu, ale los w końcu daje jej szansę. Dzięki profesorowi Małaczewskiemu może się uczyć, rozwijać swój niezwykły talent i napisać pierwszą powieść. Wszystko wskazuje na to, że właśnie zaczyna się jej nowe życie.

Tylko że nadchodzi wojna.

Anonimowy donos, getto, przymusowe roboty w Niemczech… Plany Justyny rozpadają się w jednej chwili. Zostają jej wspomnienia, młodzieńcza miłość, przyjaźń i pamiętnik, w którym zapisuje wszystko to, czego nie sposób zapomnieć.

Po latach, już w Nowym Jorku, odkrywa coś, co trudno nazwać inaczej niż bezczelnością w czystej postaci. Jej książka odniosła ogromny sukces. Tyle że sukces przypisano komuś innemu. Komuś, kto na cudzej twórczości zbudował całą swoją karierę.

————

To historia dwóch kobiet, które dzieli niemal wszystko.
Justyna ma talent, dobroć i determinację, ale nie ma rodziny ani pieniędzy. Barbara ma nazwisko, możliwości i życie, którego mogłaby pozazdrościć jej niejedna osoba. Brakuje jej tylko jednego – talentu, którego tak bardzo pragnie.

Autorka pokazuje, jak łatwo ambicja może przerodzić się w egoizm, a pragnienie sukcesu przesunąć granicę tego, co jesteśmy w stanie sobie usprawiedliwić.
I przyznam, że to właśnie Basia i jej mąż Zenon wzbudzali we mnie najwięcej emocji. Ich tupet, bezczelność i brak hamulców momentami naprawdę robiły wrażenie. Są tacy bohaterowie, którym człowiek najchętniej powiedziałby: „opamiętaj się!” a jednocześnie z ciekawością obserwuje, co jeszcze wymyślą.

Powieść czytało mi się dobrze. Fabuła wciąga, kolejne wydarzenia budzą ciekawość, a przede wszystkim chce się wiedzieć, dokąd ta historia zmierza. Miałam jednak momentami wrażenie, że niektóre wątki potraktowano zbyt lekko. Zabrakło mi większej głębi i ciężaru emocjonalnego – szczególnie w tych fragmentach, które aż prosiły się o mocniejsze wybrzmienie, jak choćby pobyt Justyny w getcie.

Współpraca barterowa @wydawnictwoliterackie 🩷

#skradzioneżycie taken in Lublin, Poland by @whatredheadreads
70
a month ago
Download
⠀ 
Dlaczego nie uczymy się na błędach? 🤔

————

Północna Anglia, 2010 rok.

Kate Mercer po tragicznym wypadku ucieka z Londynu do starego pensjonatu licząc na nowy początek. Zamiast tego trafia na ślady przeszłości i sekrety wiekowej właścicielki.

Berlin, 1938 rok.

Audrey James kończy prestiżową szkołę muzyczną. Ma wrócić do Anglii, zostawić miasto i najlepszą przyjaciółkę Ilse Kaplan. Kiedy Ilse traci rodzinę a ich dom przejmują nazistowscy oficerowie, Audrey podejmuje desperacką decyzję – zostaje w nim jako gospodyni, podczas gdy Ilse ukrywa się na strychu. Audrey angażuje się w niemiecki ruch oporu.

————

Na początku historie Kate i Audrey wydają się zupełnie odrębne. Nic bardziej mylnego. Ich losy stopniowo zaczynają się przeplatać a odkrywanie przeszłości staje się dla Kate drogą do zrozumienia siebie.

Zdecydowanie mocniej wciągnęła mnie historia Audrey. Jest w niej napięcie, strach i przede wszystkim ogromna siła przyjaźni. Historia Ilse rozdarła mi serce. Nie wyobrażam sobie patrzeć na egzekucję ojca, a później żyć ze świadomością, że matka i brat trafili do obozu. Takie fragmenty zmuszały mnie do odkładania książki, złapania oddechu i zebrania myśli.

Historia Kate była spokojniejsza i mniej angażująca, ale potrzebna. Stanowiła oddech od wojennego koszmaru i pozwalała spojrzeć na jego konsekwencje z dystansu.

Doceniam również to, że wydarzenia poznajemy z perspektywy kobiety z niemieckimi korzeniami, żyjącej w Berlinie. Marshall pokazuje, że narodowość nie determinuje moralności. Szczególnie poruszył mnie wątek niemieckiego oficera, który pod przykrywką lojalności wobec Hitlera działał w ruchu oporu. To ważne przypomnienie, że nawet wtedy byli ludzie, którzy mieli odwagę powiedzieć „nie”.

I właśnie to zostaje ze mną najmocniej. Dlaczego wciąż fundujemy sobie ten sam koszmar? Dlaczego nie uczymy się na błędach? Dlaczego chore ambicje jednego człowieka potrafią zrujnować życie milionów niewinnych ludzi?

„Sekretna historia Audrey James” boli, wzrusza i przypomina, że odwaga nie zawsze wygląda spektakularnie. Czasem jest nią po prostu decyzja, że nie zostawimy drugiego człowieka samego.

Współpraca barterowa @wydawnictwoalbatros ♥️ taken in Lublin, Poland by @whatredheadreads
80
a month ago
Download
⠀ 
Czy można uciec przed przeszłością?

Można. 
Tylko czasem przeszłość ma lepszą kondycję niż my.

————

Agnieszka Dudek jako nastolatka została uratowana z piwnicy brutalnego oprawcy. Dziś jest uznaną pisarką i próbuje poukładać sobie życie.

Robert Wójtowicz również otarł się o śmierć. Trauma zostawiła mu fobie i lęk tak silny, że własny dom stał się jego twierdzą.

Marek Rosiński stracił ojca – policjanta, który zginął tragicznie. Dziś sam jest komisarzem.

Trzy osoby. Trzy traumy. Jedna przeszłość. I ktoś, kto najwyraźniej uznał, że pewnych historii zdecydowanie nie należy zostawiać w spokoju.

————

Copycat zaczyna się… spokojnie. Momentami aż za spokojnie, że prędzej uśpi aniżeli wciągnie.

Im dalej w las, tym więcej trupów, tajemnic i powodów, żeby jednak nie odkładać książki. Tempo wyraźnie przyspiesza, napięcie rośnie a psychologiczna warstwa historii zaczyna robić robotę. Gorzka dobrze buduje psychologiczną warstwę kryminału – pokazuje, że największym ciężarem nie zawsze jest sama zbrodnia, ale to, co zostaje w głowie człowieka po traumie.

Szybko domyśliłam się kto stoi za współczesnymi morderstwami. Autor zostawia wskazówki, które zamiast prowadzić po cienkiej granicy podejrzeń, momentami wręcz machają do czytelnika: „Halo, to ja!”. Szkoda, bo przez to zagadka traci nieco na sile.

Na szczęście „Copycat” ma w zanadrzu coś znacznie lepszego – przeszłość. Dawne wydarzenia okazują się bardziej zaskakujące a plot twisty potrafią nieźle przestawić optykę na całą historię.

Cała fabuła opiera się na zbiegu okoliczności, który jest tak mało prawdopodobny, że jego trafienie byłoby chyba trudniejsze niż szóstka w totka – nawet sam autor napisał to w fabule! :D

„Copycat” nie jest kryminałem idealnym. Początek wymaga cierpliwości, współczesnego zabójcę można rozszyfrować zdecydowanie za szybko a pewien zbieg okoliczności mocno nadwyręża wiarygodność.

Za to kiedy historia już złapie tempo, naprawdę trudno ją odłożyć.

I chyba właśnie dlatego jestem na TAK.

Bo czasem książka nie musi być bezbłędna, żeby dać Ci kilka godzin dobrej czytelniczej zabawy.

Współpraca barterowa @wydawnictwoczarnaowca ♥️

#copycat taken in Lublin, Poland by @whatredheadreads
89
a month ago
Download
⠀ 
Macie plany na emeryturę? 🤔
 
————

Daphne ma 70 lat, cięty język, niewielką tolerancję dla ludzi i pustkę, której za nic nie chce przed sobą przyznać. Od lat żyje samotnie, rozmawia z roślinami, wspomina zmarłego męża i… podgląda sąsiadów na monitoringu. Aż w dniu swoich urodzin dochodzi do wniosku, że najwyższy czas coś z tym zrobić. Postanawia więc zdobyć przyjaciół. Oczywiście po swojemu – z planem, strategią i tablicą pełną punktów do odhaczenia.
 
————
 
Clare Pooley stworzyła historię zabawną, wzruszającą i mocno przewrotną. Daphne szybko przekonuje się, że klub seniora nie będzie spokojną przystanią dla miłośników bingo, herbatki i robótek ręcznych. Zwłaszcza gdy gmina postanawia go zamknąć, a jego członkowie muszą połączyć siły. I wtedy zaczyna się prawdziwa jazda – pojawiają się niecodzienne pomysły, zaskakujące sojusze, sporo absurdu i… kryminalna zagadka.

Największą siłą tej książki są jednak bohaterowie. Daphne, niestrudzony aktor Art, były paparazzo William, ekscentryczna Ruby, kolorowowłosa Anna poruszająca się na wyjątkowym wózku, a także Ziggy i Lydia tworzą grupę, której absolutnie nie da się zamknąć w jednej szufladce. Każdy ma własną historię, sekrety, żale, błędy i marzenia. I szybko okazuje się, że pod spokojną powierzchnią może kryć się życie znacznie bardziej szalone, niż można przypuszczać.

Właśnie to podobało mi się najbardziej. „Grzeczni już byliśmy” rozprawia się ze stereotypem seniora jako osoby smutnej, samotnej i zagubionej we współczesnym świecie. Tutaj metryka nie definiuje człowieka. Starsi bohaterowie są odważni, pomysłowi, czasem kompletnie szaleni i potrafią zaskoczyć bardziej niż niejeden młody człowiek. A ich doświadczenie okazuje się bezcenne także dla młodszego pokolenia.

Pooley świetnie łączy humor z ważnym przesłaniem: na przyjaźń, przygodę, miłość, zmianę i drugą szansę nigdy nie jest za późno. Bo człowiek nie przestaje marzyć tylko dlatego, że przybywa mu lat. I zdecydowanie nie musi rezygnować z odrobiny szaleństwa!

To lekka, pełna uroku i absurdalnego humoru historia, która bawi, wzrusza i przypomina, że życie nie przechodzi na emeryturę.

Współpraca barterowa @znak_literanova 

#grzecznijużbyliśmy taken in Lublin, Poland by @whatredheadreads
100
a month ago
Download

Download All

Save the photos and videos currently loaded on this page.

0Photos
0Videos
Ready to download 0 / 0

Keep this tab open until your download is ready.

back to up