To była sekunda. Metro wypluło tłum, a na schodach ruchomych, jadących w górę, stała ona – zapatrzona w telefon, poprawiała włosy. Stopień wyżej, tyłem do niej, stał chłopak. Nagle odwrócił się, spojrzał na nią i… totalnie zamarł.Błyskawiczna iskra w biegu. Z mojej perspektywy – kogoś, kto stał tuż za nimi – wyglądało to komicznie i pięknie zarazem. Chłopak niemal zamarł, gdy jego wzrok spotkał się z jej oczami. Ona oderwała wzrok od ekranu, uniosła brwi i nagle na jej twarzy pojawił się najszczerszy, szeroki uśmiech.
Czysta magia schodów ruchomych:
Sekunda 1: Przypadkowe zderzenie spojrzeń.
Sekunda 2: Nagły, elektryzujący uśmiech obojga.
Sekunda 3 : Szybka wymiana zdań, zanim stopnie dotarły do góry.
Radość, która udzieliła się wszystkim gdy schody dojechały do poziomu chodnika , czy rozeszli się w swoje strony ? A może poszli razem ? Czy chłopak coś zażartował, ona się zaśmiała i ruszyli razem w stronę wyjścia, żywo gestykulując.
Patrząc na nich, sam zacząłem się uśmiechać pod nosem. To niesamowite, jak jedno przypadkowe spojrzenie w szarym przejściu podziemnym potrafi w ułamku sekundy rozjaśnić dzień nie tylko dwóm obcym osobom, ale i przypadkowym świadkom.
Tak by wyglądała taka rozmowa ?;) ⬇️❓
– Przepraszam! – zawołał chłopak, gdy tylko zeszli z ruchomych stopni. – Muszę to powiedzieć. Masz tak genialny uśmiech, że aż potknąłem się na ostatnim schodku.
Magda zaśmiała się głośno, poprawiając torbę.– Widziałam! Myślałam, że to przez tę colę w Twojej ręce.
-Nie, to zdecydowanie przez Ciebie – odparł z rozbrajającą szczerością. – Jestem Tomek.
- Magda. I co teraz, Tomek? Często tak zaczepiasz ludzi po wyjściu z metra? – spytała z rozbawieniem.–
- Tylko wtedy, gdy ktoś w ułamku sekundy całkowicie poprawia mi humor. Skoro i tak już wyszliśmy na powierzchnię, dasz się namówić na prawdziwą kawę? Tę w Twoim kubku zaraz wypijesz.
Magda spojrzała na kawę, potem na niego i uśmiechnęła się szeroko.– Dobra, Tomek. Za ten ratunek przed nudnym dniem – idziemy.
Miłego dnia z Warszawy :)